piątek, 22 lipca 2011

Morze było...

Ale  'nic nie może przecież wiecznie trwać' .. A szkoda, ale chociaż wspomnienia zostały :)

Piękne zachody słońca były.. Choć strasznie szybciutko te słonko się chowało.. A pamiętam, że wtedy, kiedy czekałam z niecierpliwością na słowa, które zakończą mowę oświadczynową, ono tak wolno zachodziło... Walczyło, tak ? Ehe pamiętam, walczyło, fale walczyły, i my mieliśmy walczyć.





Były dłuuugie powroty do domu... Oj, ile my wtedy kilometrów zrobiliśmy..







Były słitaśne samochody ;) Szkoda, że mało pojemne ;p





Flinstonów poznaliśmy, nawet jeździliśmy ich furami :)






Nawet dziki, ot tak, chodziły po ulicach




Była w końcu Nasza Najukochańsza Ustka, która nie przywitała nas jednak zbyt słonecznie. Ale i tak kocham te miasto <3









I to co również kocham.. Jeszcze do tego w tamtym miejscu.. Mimo ulewy, wiatru i ogromnego bólu głowy.. baaardzo miło to wspominam:)))







Szkoda, że tak szybko minęło....

4 komentarze:

  1. Ale widać, że było super :-)

    Pozdrawiam mocno!

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia cudne :)
    Zalinkowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana zablokowałam bloga, zaproszenia wysłsłam. Mam nadzieje , że wszytsko doszło. W razie jakiś problemów zostawiam mejla- okruszka.sm@gmail.com

    OdpowiedzUsuń