Ale 'nic nie może przecież wiecznie trwać' .. A szkoda, ale chociaż wspomnienia zostały :)
Piękne zachody słońca były.. Choć strasznie szybciutko te słonko się chowało.. A pamiętam, że wtedy, kiedy czekałam z niecierpliwością na słowa, które zakończą mowę oświadczynową, ono tak wolno zachodziło... Walczyło, tak ? Ehe pamiętam, walczyło, fale walczyły, i my mieliśmy walczyć.
Były dłuuugie powroty do domu... Oj, ile my wtedy kilometrów zrobiliśmy..
Były słitaśne samochody ;) Szkoda, że mało pojemne ;p
Flinstonów poznaliśmy, nawet jeździliśmy ich furami :)
Nawet dziki, ot tak, chodziły po ulicach
Była w końcu Nasza Najukochańsza Ustka, która nie przywitała nas jednak zbyt słonecznie. Ale i tak kocham te miasto <3
I to co również kocham.. Jeszcze do tego w tamtym miejscu.. Mimo ulewy, wiatru i ogromnego bólu głowy.. baaardzo miło to wspominam:)))
Szkoda, że tak szybko minęło....
Ale widać, że było super :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam mocno!
Maciejka
Zdjęcia cudne :)
OdpowiedzUsuńZalinkowałam :)
Kochana zablokowałam bloga, zaproszenia wysłsłam. Mam nadzieje , że wszytsko doszło. W razie jakiś problemów zostawiam mejla- okruszka.sm@gmail.com
OdpowiedzUsuńPiękne fotografie ;)
OdpowiedzUsuń